Musimy zrobić coś, co…

13 kwietnia 2020
Musimy zrobić coś, co napawało nas grozą od czasów Gierka. Potężnie się zadłużyć i dopuścić inflację – znalezisko

Znalezisko jest fatalnie wrzucone, choć nawet jakby nie było, to pewnie za sam tytuł zostałoby zakopane (ja sam mam ciarki jak widzę „musimy dopuścić inflację” ( ͡° ͜ʖ ͡°)), ale otwartym umysłom polecam pod rozwagę.

Raz, bo Paczos dobrze pokazuje skalę problemu, w jakim się znaleźliśmy. Na razie jest jeszcze w miarę znośnie, ale za chwilę przestanie być śmiesznie.

Dwa, bo choć Paczos brzmi pewnie mocno „lewicowo”, to namawia w pierwszej kolejności do ratowania przedsiębiorców, którzy niczemu w tym przypadku nie zawinili i ten kryzys nie jest absolutnie z tych „oczyszczających”:

Firmy, które teraz gryzą glebę i nie mają dochodów, nie znalazły się w tej sytuacji z własnej winy, niskiej produktywności, własnych błędów. To jest szok całkowicie niezawiniony, który nie ma nic wspólnego z tzw. kreatywną destrukcją Schumpetera, czy z cyklami koniunkturalnymi. To nie są żadne prawa rynku, że najsłabsi wylatują. Teraz najbardziej zaradni mogą być w totalnej kropce, na przykład dlatego, że ciągle inwestowali, mają duże koszty stałe. Firmy gryzą glebę, bo państwo zamknęło działalność tych firm w celu ratowania zdrowia i życia ludzi. Więc jeśli rząd powiedział A, to musi powiedzieć B: tak, zamykamy firmy, ale bierzemy na siebie pełną odpowiedzialność za ich przetrwanie. Nie można zamknąć gospodarki i powiedzieć: a teraz sobie radźcie.

Zniszczenie firm jest zaś zniszczeniem gospodarki:

(…) Każda firma – no, prawie każda, bo są też biznesy głupie i całkiem zbędne – ma unikalną wiedzę, jak robić to, co robi. Jeśli upada, to ta wiedza znika. Jeśli w okresie hibernacji pozwolimy na upadłości firm i zwolnienia pracowników, to dopuścimy do gigantycznego marnotrawstwa tej wiedzy, po prostu nie jest tak, że jak zniknie kilkaset tysięcy firm, to za parę miesięcy powstaną w ich miejsce nowe i błyskawicznie zaczną robić to samo. Zanim nauczą się tego, co wiedziały tamte, zanim odtworzy się ten specyficzny kapitał ludzki i kapitał wiedzy – miną lata.

Trzy, bo słusznie zauważa, że Polska (tu już moja uwaga: mimo niegospodarności PiS, która objawia się głównie rozpadem usług publicznych), nie jest jeszcze bardzo zadłużona i zwiększenie długu może być „najmniejszym złem”:

Absolutnie nas stać. Mamy jedną z lepszych na świecie pozycji startowych do zadłużania się. Polski dług wynosi obecnie sporo poniżej 50 proc. PKB, to jest wskaźnik lepszy niż mają Niemcy. Mamy najniższe w historii stopy procentowe. W dodatku 70 proc. polskiego zadłużenie to są długi wewnętrzne, a 30 proc. zadłużenie zagraniczne. (…) W sytuacji kryzysu instytucje finansowe na całym świecie chętnie kupują obligacje państwowe, bo to bezpieczna przystań kapitału w czasach recesji. Więc mało prawdopodobne, że jak zaczniemy pożyczać, to rynki spanikują i nagle, drastycznie podniosą nam stopy procentowe. Grecja dziesięć lat temu była zwyczajnie niewypłacalna, ale nikt nie chciał tego przyznać – dlatego rynki spanikowały. Nam – o ile uratujemy gospodarkę – niewypłacalność nie grozi. I rynki to akurat rozumieją.

PS: O tym skąd Paczos wie to, co wie, pisałem tutaj. Polecam, możecie się zdziwić czym tak naprawdę jest współczesna ekonomia akademicka:
https://www.wykop.pl/link/5431293/#comment-75499687

#ekonomia #polityka #koronawirus #gospodarka #finanse #pieniadze #neuropa

No Comments

Comments are closed.